• Mamy zdanie
  • Nieporadnik, czyli 6 sposobów na dziecko

    Dzisiaj chciałam podzielić się z wami kilkoma moimi sposobami na małe i duże dzieci. Mogą być one skuteczne w sytuacjach „trudnych”. Piszę mogą, ponieważ wiem, że każde dziecko jest inne i to, co działa na jedno, nie musi działać na inne. Wiem też, że rodzic w sytuacji „trudnej” testuje różne sposoby. Oto kilka z nich:

    1. Suszarka – mój najlepszy przyjaciel 

    O suszarce pewnie wiele z was słyszało. Oprócz funkcji podstawowej (suszenie włosów) ma ona jeszcze jedną funkcję dodatkową, o której nie wiedzą chyba nawet producenci – funkcję usypiania małych dzieci. Podczas kolek, nocnych pobudek niezastąpiona.

    Moja suszarka mieszka pod łóżkiem. Ratuje mój sen w wielu sytuacjach. Gdy maluch budzi się w nocy bez powodu, najpierw włączam suszarkę i bardzo często obywa się bez wstawania do dziecka. Gdy usłyszy szum, kładzie się i po chwili zasypia.

    Ta metoda ma tylko jeden minus – wzrastają rachunki za prąd, ale jest i na to sposób. Można nagrać suszarkę na dyktafon w telefonie i odtwarzać w nocy. Niestety, nieco większy niemowlak czasem nie da się oszukać i domaga się oryginalnego „utworu”. Może się okazać, że jednak wyższe rachunki za prąd. Ale cóż spokojny sen jest dla mnie bezcenny. Jeśli wasze maluchy też często budzą się w nocy, gorąco polecam.

    2. Piłka, czyli sen na okrągło

    O piłce już pisałam tutaj, ale nie zaszkodzi przypomnieć, bo to chyba mniej znany sposób. Jeśli wasze maluchy chcą być usypiane na rękach, a ręce wam opadają polecam piłkę gimnastyczną. Siadacie z dzieckiem na kolanach i lekko się kołyszecie, a on po prostu zasypia. Nie wiem z czego to wynika, ale maluchy rzadko dają się uśpić na siedząco, jak tylko siądziesz jest krzyk. Piłka łączy w sobie dwie zalety, siedzisz, a kołyszesz się podobnie jakbyś stała.

    A oto sposoby na przedszkolaka:

    3. Co zamiast „chodź się ubrać”?

    Problem z ubieraniem, jest chyba znany większości rodziców. Gdy chcesz ubrać dziecko, ono właśnie ma coś ważnego do zrobienia. Też to przerabiałam. Słowa „chodź się ubrać” działają jak płachta na byka. Dlatego przestałam ich używać. Podchodzę i zaczynam o coś pytać, coś opowiadać i ubieram. Dziecko nawet nie wie, kiedy się ubrało.

    4. Co zamiast „chodź myć zęby”?

    Z myciem zębów było podobnie. Wołam i wołam, czekam i czekam, a tu oczywiście są ciekawsze rzeczy do zrobienia. Pomyślałam, że wykorzystam jego dziecięcą wyobraźnię. Pokazałam mu narysowaną na paście myszkę i zaczęłam udawać, że do nas mówi. Mojemu 4-latkowi bardzo się to spodobało. Następnego dnia, gdy powiedziałam „chodź do łazienki przywitamy się z myszką” nie trzeba było dwa razy powtarzać. Kilka dni później chciał myć zęby nawet częściej niż powinien.

    5. Tylko nie jedz obiadu!

    Posiłek dziecka, to dla wielu rodziców nerwowy czas. Dzieci, nawet jeśli nie są niejadkami, łatwo się rozpraszają i jak już pisałam mają ważniejsze rzeczy do zrobienia. Czasem, gdy stawiam obiad na stole, mówię żartując: „tylko nie wolno ci tego zjeść, nie ruszaj, uciekaj, bo cię złapię, to mój obiad”. Od razu biegnie do talerza. Dziecięca przekora zawsze działa, chyba że rzeczywiście jest coś, za czym nie przepada.

    6. Jak posprzątać zabawki, czyli kto pierwszy?

    Sprzątanie zabawek to kolejna rzecz, której dzieci nie lubią robić. Szczególnie wtedy, gdy mają to zrobić same. Ja pomagam starszemu synowi w sprzątaniu i wtedy jest bardzo chętny. Dzieci lubią robić różne rzeczy z dorosłymi, potrzebują naszej bliskości i czują się wtedy potrzebne.

    Gdy sprzątanie idzie bardzo wolno, bo każdą zabawką trzeba się pobawić, pooglądać to rzucam hasło: „Kto więcej zabawek wrzuci? Kto szybciej sprzątnie? Ścigamy się?” Mój przedszkolak uwielbia się ścigać. Ściganie można również zastosować w wielu innych, codziennych sytuacjach.

    Dzieci w rzeczach zwykłych potrafią dostrzec to, co niezwykłe. Dla nas lejąca się z kranu woda, to po prostu woda, dla dziecka np. wodospad. Wykorzystanie dziecięcej wyobraźni może nam się bardzo przydać przy wychowywaniu dzieci. Dziecko to niezły nauczyciel.

    A wy jakie macie sposoby na dzieciaki? Czekam na wasze komentarze, mogą przydać się innym mamom, które tutaj zajrzą.

     

     

    Dodaj komentarz

    3 komentarzy do "Nieporadnik, czyli 6 sposobów na dziecko"

    Powiadom o
    avatar
    1000
    Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
    Lucyna Pawłowska
    Gość

    Ja z suszarka nie próbowałam, ale tykający zegarek (niezbyt głośno) tak. Wyścigi też stosujemy, to bardzo dobry sposób. Niestety z ubieraniem gorzej, ale mam nadzieję, że to tylko chwilowe.

    Matka Puchatka
    Gość

    Suszarka kojarzy mi się z kolką. Kiedyś takim mądrym rodzice byłam, że dziecko przegrzałam. Owszem, ból brzuszka minął, dziecko zasnęło, ale potówki pojawiły się w tempie błyskawicznym 😀 Człowiek uczy się całe życie 😉

    Usypianie dziecka na piłce to genialna sprawa. Moja córa była właśnie takim typem, który usypiał na rękach, bujany, wytrząsany – jednym słowem: masakra. Piłka + poduszka do karmienia ratowały mi życie.

    MamaSpace
    Admin

    Piłka to dla mnie hit! Ja mam właśnie drugi „egzemplarz” do bujania – faceci! 🙂

    wpDiscuz