• Mamy zdanie
  • Mama – kobieta zaniedbana? Czyli gdzie są twoje szpilki?

    Czy zastanawiałyście się kiedyś jak widzą nas nasi mężczyźni? Nas czyli młode mamy? Czy mama to kobieta zaniedbana? Czy naprawdę jest z nami aż tak źle?

    womens-shoes-178162_1920

    Przeczytałam ostatnio ciekawy artykuł o nas, kobietach-mamach napisany przez mężczyznę. Nawet się przy nim pośmiałam, ale potem zaczęłam się zastanawiać, czy z nami, mamami jest aż tak źle? Czy naprawdę tak nas widzą nasi mężczyźni?

    Męski punkt widzenia

    Artykuł pokazywał męski punkt widzenia kobiety-matki. Niestety nie przedstawiał on nas w najlepszym świetle. Mama, czyli kobieta, która przestała o siebie dbać, zgubiła swą kobiecość, zapomniała o sobie, a jej wygląd nie przypomina już tej super babki sprzed ciąży. I nie chodziło nawet o zbędne kilogramy, które czasem zostają, a o to, co zrobić ze sobą można, trzeba/nie trzeba, a może nawet należałoby (wybierz właściwą odpowiedź), ale się nie chce, nie widzi potrzeby, nie widzi sensu, nie ma ochoty, albo zwyczajnie nie ma siły (wybierz właściwą odpowiedź).

    Po czym poznasz matkę? 

    W skrócie wg autora wspomnianego artykułu mama to kobieta, która najczęściej chodzi w dresie i trampkach (nie tylko po domu), ma tłuste włosy (nierzadko z odrostem) związane w kucyk, nie maluje się i nie specjalnie jej zależy na tym jak wygląda.

    W komentarzach padały zarzuty, że mężczyzna kobiety nie zrozumie, bo to ona urodziła, ona karmi dniem i nocą, ona pada ze zmęczenia. Nie sposób się z tym nie zgodzić, gdy choć raz zostało się matką. Po wielu nieprzespanych nocach trudno o kwitnący wygląd. Jednak przychodzi taki moment, kiedy trudne początki mijają i to jest właśnie ten moment, kiedy warto pomyśleć o sobie.

    Nago na spacer?

    Znam mamy, które nie widzą potrzeby malowania się, a przed pomalowaniem paznokci zastanawiają się, czy jest sens skoro to tylko wyjście do piaskownicy? Znam też takie, które bez makijażu czują się nagie. Jeśli malujemy się tylko dlatego, że obawiamy się tego, co inni o nas pomyślą to może rzeczywiście nie warto. Jeśli natomiast robimy to dla samej siebie, dla lepszego samopoczucia, humoru to myślę, że warto.

    Delikatny makijaż to 10 minut roboty, perfumy jedna sekunda, włosy – cóż o super fryzurę na co dzień już nieco trudniej, ale jeśli będą umyte i bez odrostów to myślę, że to dobry początek. To, że jesteś na urlopie wychowawczym i najbliższe lata spędzisz z dzieckiem, nie oznacza, że nie potrzebujesz od czasu do czasu zrobić coś dla siebie. To samo dotyczy kupowania nowych ubrań – w tej kwestii też nic się nie zmieniło, gdy zostałaś mamą na etacie nadal ich potrzebujesz.

    Gdzie są twoje szpilki?

    Jeśli jesteś etatową mamą na urlopie wychowawczym to twoje szpilki w najbliższym czasie raczej ci się nie przydają, co nie oznacza, że nie powinnaś ich mieć. Na co dzień postaw jednak na fajne trampki. Dlaczego warto mieć oba modele? Oto odpowiedź, która mnie przekonuje: „Kochał ją w trampkach, pożądał w szpilkach, ubóstwiał na boso”. Jeśli to prawda to szpilki wystarczą na specjalne okazje.

    Na koniec powiem, że moje obserwacje w tym temacie są dużo bardziej pozytywne niż wspomnianego autora artykułu. Spotkam na co dzień wiele młodych mam, nierzadko mają super figury, są zadbane, ładnie ubrane, a mamy w dresie nie widziałam.

    Przecież macierzyństwo potęguje naszą kobiecość, nie zabija jej, tylko czasem trzeba ją na nowo w sobie odkryć. Gdy „sezon” na ubrania ciążowe się skończy warto przypomnieć sobie siebie sprzed kilku miesięcy. A jeśli nawet przez chwilę zapomnimy o sobie, to cóż znaczy ta chwila wobec wieczności.

    Dodaj komentarz

    8 komentarzy do "Mama – kobieta zaniedbana? Czyli gdzie są twoje szpilki?"

    Powiadom o
    avatar
    1000
    Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
    JUSTYNA
    Gość

    Jestem mamą 4 -latka ,rok temu wróciłam do pracy ,ale nawet będąc w domu starałam się wyglądać w miarę -tak to ujmę ,nie mam nawet w szafir dresów, a na spacery czy wyjścia starałam się trochę „zrobić”
    nie jest to łatwe przy małym bobasie ale jak się człowiek postara to można ,tylko trzeba CHCIEĆ !!!!

    jamaska
    Gość

    Jak mi się chce to się nawet do piskownicy maluję, a jak nie to nie 😛 Ciuchy na wyjście z dwójką muszą być wygodne, ale litości w dresie z domu to najwyżej na jogging mogę wyjść.

    Małgorzata
    Gość

    wiesz…moje nastoletnie dziecko powiedziało mi kiedyś: mamo, po co się stroisz? przecież ty już męża masz ;)))

    Ewa | daywithcoffee
    Gość

    Przytoczony przez Ciebie obraz matki z tłustymi włosami dojrzałam wczoraj przede mną w kolejce w sklepie obuwniczym. Sama nie jestem matką więc nie wiem jak ze mną będzie, ale kurcze, sukienka plus spodnie, kompletny misz masz plus te włosy to chyba nigdy nie jest dobry pomysł 😉

    Gosia
    Gość

    świetny artykuł, jestem mamą na cały etat i czasami zapominam o sobie, ale tylko czasami, pozdrawiam:))

    wpDiscuz