• Mamy zdanie
  • Idę na wychowawczy i zakładam swoją firmę! Wpis gościnny

    Dziś zapraszam Was na kolejny wpis z cyklu „Mama inspiruje”. Poznajcie historię Basi Bul, mamy, która wzięła życie w swoje ręce, otwarła się na zmiany i stworzyła własny biznes. Jest ciężko, ale gdzie nie jest? – mówi Basia.

    fot. Michał Pawlikowski Pafmedia

    Moja historia zawodowa zaczyna się na początku 2006 roku, jestem niecały rok po maturze i właśnie „rzucam“ studia dzienne, germanistykę. Gdzie ja miałam głowę zapisując się na studia, które w ogóle mnie nie interesują?! Rozpoczynam inne studia, tym razem zaoczne i zatrudniam się w miejscowej korporacji. W ciągu paru lat kilkukrotnie awansuję i w końcu jestem Planistą finansowym w Dziale Budżetowania. Praca non stop z komputerem, Excel, cyfry, raporty to lubię.

    Jest lipiec 2013 r. przechodzę na zwolnienie lekarskie, bo wraz z mężem spodziewamy się dzidziusia. Jeszcze wtedy nie wiem jak bardzo zmieni się moje życie. Po narodzinach synka mój świat, moje myślenie i priorytety życiowe zmieniają się o 180 stopni. Nie liczy się już praca, kariera zawodowa, liczy się tylko synek i nasza rodzinka. Mija rok, kończy mi się macierzyński i staję przed dylematem co robić dalej… Czy powinnam wrócić do pracy? Nie wyobrażam sobie zostawić synka w żłobku, nie chcę również być wieczorowo – weekendową mamuśką. Podejmuję decyzję – idę na wychowawczy i zakładam swoją firmę!

    1000 pomysłów na biznes…

    Mam 1000 pomysłów na biznes, po weryfikacji zostaje jeden – założę sklep internetowy z materiałami dla dzieci. Dlaczego? Bo szycie towarzyszyło mi od zawsze, mama szyła dla mnie i siostry, nosiłyśmy super ubrania, w czasach, kiedy w sklepach było pusto. Nigdy na żadnym weselu, studniówce czy sylwestrze nie spotkałam kobiety w tej samej sukience, bo moja była wyjątkowa, uszyta tylko dla mnie. Nie musiałam podążać za modą, dzięki mamie mogłam ubrać to, co chciałam, nawet jak nie mogłam tego kupić. To właśnie te rzeczy sprawiają, że człowiek wyrabia swój własny, indywidualny styl.

    Maj 2014 startuję z małym kapitałem, boję się inwestować więcej, bo co będzie jak biznes padnie? Jestem dobrej myśli i przede wszystkim rodzina mnie wspiera, mąż i mama szczególnie „zagrzewają do walki“. Zakupione przeze mnie towary mieszczą się w pokoju gościnnym, materiały tnę na podłodze :), jest szał! Zaczynają się wakacje, a wraz z nimi kończą się zamówienia i przychodzi chwila załamania. Wszystko odmienia się w październiku. Trafiam na super hurtownię, powiększam budżet i okazuje się, że trafiłam w dziesiątkę. Z pokoju gościnnego przenoszę się do zaadaptowanej pod mały magazyn piwnicy. Tam staje profesjonalny stół do cięcia, kupuję profesjonalny nóż elektryczny, wszystko idzie krok dalej.

    Kolejne wakacje i kolejny kryzys, konkurencja wyrasta jak grzyby po deszczu. Dużo firm bez DG sprzedaje po kosztach i psuje rynek. Wakacyjny przestój przekłada się na małe wpływy na konto. Biznes znów staje w miejscu, mnie dopadają wyrzuty sumienia, że większość doby poświęcam na rozwój firmy, a zbyt mało czasu poświęcam dzieciom. Ale nie daję się, walczę dalej, tyle już poświęciłam, kto da radę jak nie ja? Wymyślam wzór materiału, zamawiam i mam go tylko ja. Skutkuje, sypie się lawina zamówień, Facebook huczy. Dostaję masę wiadomości od klientek, że wreszcie coś świeżego, niepowtarzalnego, to jest to! Pakuję po nocach, skrzynka mailowa ciągle pełna, grupa na FB rośnie, a ja każdą złotówkę inwestuję dalej. Miewam chwile zwątpienia, wyrzuty, że nocami pakuję paczki, w dzień nie rozstaję się z telefonem, a miałam być mamą na pełny etat.

    Sprzedaję sklep!

    Podejmuję decyzję – sprzedaję sklep! Pieniądze zainwestuję w coś innego, co pozwoli mi spędzać więcej czasu z dziećmi. Trafiam z ogłoszeniem na grupę Biznes, blogowanie i marketing dla kobiet, a tam dostaję tonę pozytywnej energii i motywacji od innych kobiet. Każda mówi „Walcz, nie poddawaj się!“. Czytam, słucham rad i już wiem, że o sprzedaży nie ma mowy.

    Przełom 2016/2017 roku masa zamówień, pora na krok do przodu. Daję ogłoszenie, szukam pracownika, przenoszę się do większego lokalu poza domem, jestem w końcu szczęśliwa, wiem, że dobrze robię. Szczęście mi dopisuje od początku, w swoim biznesie trafiłam na masę pozytywnych osób, dostawców, klientów, grono stałych klientek z wieloma się zaprzyjaźniłam. Było warto! Obecnie kończę drugi urlop macierzyński i już wiem, że nie muszę wracać do pracy w korporacji, mogę pracować wg własnych zasad i dzielić swoje życie zawodowe z obowiązkami mamy, żony i gospodyni domowej.

    Nigdy nie żałowałam…

    Podsumowując nigdy nie żałowałam decyzji o otwarciu własnej firmy. Jest ciężko, ale gdzie nie jest? Niezależnie od tego, co człowiek będzie robił, zawsze pojawi się masa wątpliwości, ściana problemów, wielka konkurencja i pytanie: czy warto? Ja wiem, że tak. Dla mnie bardzo dużą rolę odgrywa rodzina, która mnie wspiera i nie pozwala mi się poddać. Szczególnie chciałam podziękować mojemu mężowi za wyrozumiałość, mojej mamie za nieopisaną pomoc w cięciu, pakowaniu, doradztwie, opiece nad dziećmi oraz siostrze, która jest dla mnie wielkim autorytetem i zawsze służy dobrą radą. Za parę lat podziękuję również moim synom, bo to dzięki nim jestem tu gdzie jestem.

    Basia Bul – mama dwójki cudnych chłopców, żona, gospodyni domowa oraz właścicielka firmy i sklepu internetowego www.cottonkids.pl. Jak każda pracująca mama próbuje zagospodarować swoją dobę jak najefektywniej, stawiając czoła codziennym wyzwaniom. Lubi czerpać inspiracje z kreatywnych blogów oraz stara się być inspiracją dla innych.

     

     

    Dodaj komentarz

    12 komentarzy do "Idę na wychowawczy i zakładam swoją firmę! Wpis gościnny"

    Powiadom o
    avatar
    1000
    Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
    Agata Miniaturowa
    Gość

    Ja chyba pamiętam ten post na grupie! Nie znałam autorki osobiście, ale tak się przykro człowiekowi na duszy robiło, że ktoś chce sprzedać coś w co włożył tyle wysiłku.

    Elwina
    Gość

    Inspirujące. Też jestem na etapie. Na wiosnę otwieram firmę. Podnosi na duchu ta historia 🙂

    Lidia, Zacisze Rozmaitości
    Gość

    Bardzo motywująca i budująca historia dla wielu kobiet o podobnych rodzinno-zawodowych dylematach. Piszę to ja – germanistka na wychowawczym 🙂

    Basia Bul
    Gość

    Dziewczyny, bardzo mi miło, że Was zmotywowałam i trzymam za wszystkie kciuki !!!

    Katarzyna Gsk
    Gość

    wow, zainspirowałaś mnie, zastanawiam się nad swoim biznesem ale tylu rzeczy się boję, dzięki za ten wpis (=

    Gracjana_dobraporadnia
    Gość

    Inspirujące, fajnie, że macierzyństwo otwiera na nowe możliwości

    Dagmara
    Gość

    Brawo Basiu! jestem na etapie otwierania swojego małego sklepu i niestety powrotu do pracy zawodowej. Twoja historia bardzo mnie zainspirowała i dała nadzieję, że będę mogła kiedyś być pełnoetatową i spełnioną zawodowo na swoim Mamą.

    Katarzyna
    Gość

    Jestem pod wrażeniem wytrwałości i sposobu działania Basi! Gratuluję, życzę dalszych sukcesów!

    wpDiscuz