• Mamy zdanie
  • Działałam krok po kroku, wolniej, ale zdecydowanie z większą uważnością – wpis gościnny

    Zapraszam Was na kolejny wpis z serii „Mama inspiruje”. Dziś historia Ewy Majchrzyk-Hes mamy, projektantki, która dzięki macierzyństwu stała się bardziej uważna na otaczającą ją rzeczywistość i wymyśliła nowy sposób planowania zadań, który pozwolił jej połączyć prowadzenie własnej firmy z wychowywaniem synka. 

     

    Początek mojej historii tak naprawdę zaczyna się dużo wcześniej. Jednak dopiero fakt, że zaszłam w ciążę i musiałam przestawić parę swoich życiowych celów i priorytetów zadecydował o tym, że wszystko zaczęło się dziać. To co teraz opowiem, być może nie zainspiruje innych lub przyszłych mam do tego, by działać za wszelką cenę, ale by… zatrzymać się i przyjrzeć dokładniej swoim działaniom.

    Dowiedziałam się, że będę mamą, gdy już od dłuższego czas rozwijałam swój biznes. Projektuję wzory tkanin i tapet dla różnych firm – rzecz bardzo przyjemna i na dobrą sprawę poza wyjazdami niezbyt wyczerpująca dla kobiety w ciąży. Okazało się to jednak nie takie proste, ponieważ moja mała fasolka nie do końca miała ochotę przesiedzieć spokojnie w maminym brzuchu. W rezultacie musiałam wyhamować i to natychmiast. Ważniejsze było dla mnie zdrowie moje i synka niż jakieś tam biznesy. Nie zatrzymałam się jednak, ale na nowo zaczęłam układać sobie plany. Na początek usiadłam z kartką papieru i wypisałam swoje wszystkie atuty, kontakty i zasoby firmowe. Przejrzałam wszystko dokładnie kilka razy, sprawdziłam kto może mi pomóc i w czym, co mogę zlecić innym i w jaki sposób mogę ułatwić sobie pracę. Okazało się, że miałam mnóstwo możliwości, których wcześniej kompletnie nie wykorzystywałam. O niektórych nawet zapomniałam, że je mam. Ułożyłam sobie plan działania i było mi zdecydowanie lżej.

    Działałam krok po kroku, wolniej, ale zdecydowanie z większą uważnością. Rozglądając się bardziej na boki niż wcześniej zaczynałam dostrzegać mnóstwo biznesowych okazji, które wcześniej migały mi jak drzewa za oknem podczas podróży pociągiem. Łapałam je w locie i wykorzystywałam od razu.

    Byłam przekonana, że po urodzeniu dziecka będzie tak samo. Ba! Miałam plany spotkań i działań prawie zaraz po wyjściu ze szpitala. Nic z tego. Okazało się, że nie tylko muszę zwolnić, ale mój czas przeznaczony na pracę bardzo się skurczył. Musiałam zacząć robić wyłącznie to, co przynosi efekty. Jednocześnie mój biznes domagał się wielu działań jednocześnie. Byłam w kropce. Mogłam albo poświęcić się całkowicie dziecku, ale wtedy mogłabym nie dać rady wrócić do biznesowej gry, albo… no właśnie. Miałam wrażenie, że nie mam alternatywy. Znów wróciłam do przeglądu swoich zasobów, przecież musiało być jakieś albo. Nie znalazłam tego „albo”, ale znalazłam złoty środek jak pogodzić macierzyństwo z biznesem i w dodatku wpadłam na to, by długoterminowo planować nielinearnie. Tak narodził się system, którym do tej pory się posługuję. Wyobraziłam sobie swój biznes jako piękne drzewo, które miałoby przynosić dorodne owoce, czyli efekty, które chciałabym uzyskać. Lista zasobów, która była początkiem moich zmagań z czasem i wielością zadań do zrobienia okazała się wspaniałymi korzeniami tego przedsięwzięcia. Każde z działań musiałam realizować jednocześnie: kontakty z klientami, szybka realizacja zleceń, działania w social mediach, zakupy, faktury, urzędy. To wszystko były gałązki mojego drzewa. Musiałam pomyśleć o pniu, który spinałby wszystko razem, ale w związku z tym, że przy maleńkim dzieciątku ciężko się ruszyć gdziekolwiek biznes musiałam przenieść online. A jeśli tak, to szybko okazało się, że takim pniem jest moja strona. Wszystko zaczynało mieć sens.

    Jednak przygoda z planowaniem wcale się na tym nie skończyła. Okazało się, że moja znajoma urodziła dziecko i nie może sobie dać ze wszystkim rady. Opowiedziałam jej o tym, co wymyśliłam. Pomysł tak bardzo jej się spodobał, że wykorzystuje go już do wielu rzeczy. Po niej z tego sposobu skorzystało jeszcze wiele innych osób i tak moje rozwiązanie stało się kolejnym moim przedsięwzięciem biznesowym. Jest młode i co jakiś czas testuję nowe produkty z nim związane, ale wyszedł już pierwszy kurs, webinary na ten temat, wyzwania. Teraz szykuję w końcu notes, który idealnie się sprawdzi do tego typu planowania wraz z podręcznikiem.

    Jednak to, co chcę przekazać dalej wszystkim kobietom, które są na macierzyńskim lub wychowawczym to to, że wcale nie musimy być megaproduktywne, superprzedsiębiorcze i nad wyraz aktywne we wszelkich działaniach, które podejmujemy. Dla mnie było to czas refleksji nad tym, gdzie i jakie są moje cele i priorytety. Czas przyjrzenia się sobie i swojemu biznesowi. To tak samo jak wtedy, gdy jedziemy samochodem nigdy nie zobaczymy rosnących przy drodze kwiatów, idąc pieszo możemy zerwać cały ich bukiet.

    Bardzo dziękuję za ugoszczenie mnie na blogu. 🙂

    Mama Space: A ja dziękuję za to, że zechciałaś podzielić się z nami swoją historią. 🙂

    Ewa Majchrzyk-Hes – projektantka wzorów tkanin i tapet – prowadzi własną pracownię. Część zrealizowanych projektów można zobaczyć tutaj: www.hess-designers.eu Więcej o planowaniu za pomocą Metody Bonzai, o której mowa w artykule możecie przeczytać na www.metodabonzai.eu

    Dodaj komentarz

    Bądź pierwszy!

    Powiadom o
    avatar
    1000
    wpDiscuz