• Mamy zdanie
  • Mikołajkowa mistyfikacja, czyli po co to wszystko?

    Mikołajkowa mistyfikacja czy może jednak tworzenie pięknych wspomnień i podróż do innego, magicznego świata? Jak wyglądają Mikołajki oczami Mama Space?

    Dziś Mikołajki! 😀 Gdy byłam małą dziewczynką zawsze cieszyłam się na ten dzień. Po pierwsze dlatego, że jak każde dziecko lubiłam (i nadal bardzo lubię) dostawać prezenty, po drugie był to dla mnie magiczny dzień! Chyba każde dziecko potrzebuje doświadczyć w swoim życiu choć odrobiny magii, którą spotyka często np. w bajkach. Dziewczynki marzą o tym, aby zostać wróżkami, chłopcy chcą być superbohaterami. Spotkanie ze świętym Mikołajem, który wygląda niezwykle i trochę przypomina bajkową postać to dla dziecka wejście w inny, magiczny świat.

    Dawno, dawno, no może nie aż tak dawno temu…

    Gdy ja i moje rodzeństwo byliśmy dziećmi mama mówiła: „Za chwilę przyjdzie święty Mikołaj, zaczekajcie z tatą w dużym pokoju.” Wzbijaliśmy się więc na wyżyny naszych możliwości, aby usiedzieć grzecznie na miejscu. W tym czasie mama szła zadzwonić dzwonkiem do drzwi i wracała z prezentami mówiąc, że Mikołaj bardzo się śpieszył do innych dzieci i nie mógł wejść. Wtedy biegliśmy do okna, żeby zobaczyć jak odjeżdża na swoich saniach, ale nigdy nam się to nie udało.

    Gdy byliśmy starsi prezenty znajdowaliśmy koło łóżek. Pamiętam również te Mikołajki, gdy po raz pierwszy zaczęłam coś podejrzewać. Było to wtedy, gdy za św. Mikołaja przebrał się wujek, zdradził go, jak to zazwyczaj bywa, głos. Nie miałam odwagi mu tego powiedzieć, bo nie byłam pewna na sto procent, więc, gdy tylko wyszedł spytałam rodziców czy to nie był przypadkiem wujek? Zaprzeczyli mówiąc, że był to prawdziwy św. Mikołaj, ale nie byli w tym za bardzo przekonujący. Chyba właśnie wtedy zrozumieli, że cała mikołajkowa mistyfikacja musi wyjść na jaw. 🙂

    Mikołajki okiem dziecka

    Mój 6-latek dowiedział się jakiś czas temu, od rok starszej kuzynki, że święty Mikołaj nie istnieje i wiecie co? Nie uwierzył! Widzę, że jego potrzeba wiary w istnienie świętego Mikołaja jest nadal ogromna. Pisze do niego listy i dodatkowo rysuje swoje prezenty, gdyby święty Mikołaj nie umiał ich odczytać. Ostatnio głęboko zastanawiał się nad tym, w jaki sposób Mikołaj wchodzi nocą do mieszkania. Dodam, że nie mamy komina, więc ta opcja odpada. Doszedł do wniosku, że musi mieć klucze od wszystkich mieszkań, w których mieszkają dzieci, otwiera sobie, zostawia prezenty i wychodzi. W sumie całkiem logiczne, skoro święty to klucze może mieć. 🙂

    Widzę też, że jego potrzeba wiary w św. Mikołaja ściera się powoli z tym, co zaczyna dostrzegać i co podpowiada mu rozum, który powoli analizuje osobę świętego, jego wygląd, zachowanie, podobieństwa do innych znanych osób i różnice pomiędzy Mikołajem, którego spotyka w domu i tym, który przychodzi np. do przedszkola. Czasem mówi z ogromnym przekonaniem o istnieniu św. Mikołaja, innym razem stwierdza, że to przebrany pan, co w sumie go nie smuci, bo mam wrażenie, że mimo wszystko 6 grudnia ważniejsze od prawdy o św. Mikołaju są prezenty. Jedno jest pewne -czas jego wiary powoli się kończy.

    Mikołajki dla dorosłych

    Mimo, że jestem już dorosła nadal lubię Mikołajki, dlaczego? Odkąd mam dzieci ten dzień na nowo stał się magiczny, radosny, wyjątkowy! Spotykamy się w rodzinnym gronie, przychodzi „prawdziwy” święty Mikołaj ;), dzieciaki czekają z niecierpliwością, wyglądają przez okna, a gdy już nadejdzie jest dużo radości także wśród dorosłych. Widok wujka czy dziadka przebranego za świętego Mikołaja, który z trudem usiłuje zmienić swój głos, na nosie ma babcine okulary, poci się z gorąca w puchowej kamizelce, którą włożył pod strój świętego, aby wyglądać bardziej wiarygodnie i nie bez wysiłku zachowuje powagę, gdy wszyscy dorośli wkoło parskają śmiechem, bezcenny! 😀 A wszystko to po to, aby dać dzieciom radość, magię i piękne wspomnienia.

    Mikołajkowa mistyfikacja to chyba najbardziej prawdziwe i szczere kłamstwo jakie znam. Prawdziwe i szczere, bo wymyślone po to, aby zobaczyć ten wyjątkowy blask w oku dziecka, najszczerszy uśmiech i magiczną chwilę. To kłamstwo, na które jest we mnie zgoda i za które dziękuję moim rodzicom.

    A jak wyglądają Wasze Mikołajki? 🙂 Podzielcie się w komentarzu.

    Dodaj komentarz

    4 komentarzy do "Mikołajkowa mistyfikacja, czyli po co to wszystko?"

    Powiadom o
    avatar
    1000
    Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
    Ewa
    Gość

    Jaka piękna Mikołajka;-) Aż łezka w oku się kręci z uśmiechem na ustach:-)

    frommummy.pl
    Gość

    Kłamstwo ale jednak ma coś pięknego w sobie 🙂 Pamięta Pani dzień, w którym uznała Pani, że Św. Mikołaj jednak nie istnieje? Kto Pani o tym powiedział? W moim przypadku byli to koledzy i jeszcze długo im nie wierzyłam, aż do chwili kiedy do szkoły przyszedł Św. Mikołaj i jeden z łobuzów zabrał mu brodę i okazało się, że to tata mojej przyjaciółki 🙂

    wpDiscuz