• Książki
  • Co czyta mama – podsumowanie książkowe minionego roku

    Jakiś czas temu wróciłam do czytania, wróciłam, choć wstyd się przyznać, że ja – polonistka czytać przestałam. Co przeczytałam w 2017 roku? Dziś książkowe podsumowanie minionego roku i mój plan czytelniczy na 2018 rok.

     

    Gdy dzieci była małe porzuciłam czytanie książek, po całym dniu matkowania jedyne na co miałam ochotę to posiedzieć bezmyślnie przed telewizorem. Na szczęście ten czas „bezmyślności” minął, zerwałam z telewizyjnym „nałogiem” i wróciłam do czytania, które przynosi mi o wiele więcej korzyści, satysfakcji i co najważniejsze wiedzy! Musiałam do tego dojrzeć, a ponieważ wierzę, że wszystko w życiu dzieje się po coś, to widocznie i ten czas, który dzisiaj oceniam, jako nieco stracony musiał się wydarzyć, aby znowu pojawiła się we mnie potrzeba czytania i samorozwoju.

    Jak każda mama czasu na czytanie nie mam zbyt wiele, kiedyś trzymałam się zasady, że czytam codziennie przez 15 minut po położeniu dzieci spać. Potem bywało różnie, zdarzały się dni, a nawet tygodnie, gdy nie czytałam wcale i takie, gdy czytałam trochę więcej. W minionym roku udało mi się przeczytać 6 książek w całości i 2 nie do końca. Nie jest to jakiś powalający wynik (mój mąż ma lepszy) ;), ale biorąc pod uwagę statystyki czytelnictwa w Polsce podane przez Newsweeka, które mówią, że 63% Polaków nie przeczyta w ciągu roku ani jednej książki nie jest ze mną najgorzej.

    „Kto czyta książki żyje podwójnie”

    Jak pisał Umberto Eco – „Kto czyta książki żyje podwójnie”. I podpisuję się pod tym dwoma rękami, książki z pewnością wzbogacają nasze życie i poza wiedzą, którą nam dają, mogą być odskocznią od codzienności i pośpiechu, chwilą wytchnienia, a także dawać olbrzymią motywację do działania. Dlatego dziś chciałam podzielić się z Wami moimi książkowymi doświadczeniami minionego roku, bo czasem jest tak, że może i chciałybyśmy czytać, ale nie wiemy do końca co nas interesuje, po co sięgnąć. Być może moje książkowe propozycje Was zainspirują do powrotu do czytania, a jeśli czytacie to być może dodacie coś do swojego czytelniczego planu. 🙂

    Dziecko z bliska, czyli książki o wychowaniu…

    Tematyka, która zainteresowała mnie w sposób niejako naturalny to rodzicielstwo. Jak już pewnie wiecie uważam, że sama intuicja w wychowywaniu dziecka to za mało, gdy brakuje nam pomysłów na rozwiązanie różnych problemów, gdy nie rozumiemy zachowań naszego dziecka, warto sięgnąć po książki, choć nie wszystkie. Jak pisze Agnieszka Stein książki o wychowaniu dzielą się na takie, które pisane są z założeniem, że dzieci rodzą się złe i takie, które powstały w oparciu o przekonanie, że dzieci są z natury dobre. Te pierwsze często uczą niestety tego, że dobrze traktując nasze dziecko możemy wychować złego człowieka, więc tych Wam nie polecam. Po jakie wobec tego warto sięgnąć?

      • „Dziecko z bliska” Agnieszki Stein to książka napisana w duchu rodzicielstwa bliskości, która do mnie bardzo przemawia. Pomaga ona zrozumieć wiele zachowań naszych dzieci, wyjaśnia ich przyczyny i podpowiada, co rodzic może zrobić, aby mądrze wspierać swoje dziecko. Napisana z głęboką wiarą w to, że dzieci są z natury dobre, nawet jeśli czasem okazują swoje emocje w sposób dla nas niezrozumiały. Dla mnie ta książka była trochę jak lustro, w którym zobaczyłam siebie i swoje dzieci z zupełnie innej perspektywy i przez inne okulary. Oczywiście nie sprawi ona, że nagle staniemy się idealnymi rodzicami, bo sama wiedza to nie wszystko, ale gdy połączymy ją z pracą nad sobą, to z pewnością mamy szansę zbudować lepszą relację z naszym dzieckiem. Skierowana głównie do rodziców małych dzieci i dzieci w wieku przedszkolnym.

      • „Dziecko z bliska idzie w świat” Agnieszki Stein to książka będąca kontynuacją wspomnianej wyżej („Dziecko z bliska”), po którą sięgnęłam, aby „zobaczyć swoją przyszłość”. 😉 Mój starszy syn już wkrótce zacznie swoją szkolną przygodę, na którą i ja muszę się przygotować. 🙂 Porusza ona tematykę adaptacji do szkolnej rzeczywistości, podpowiada jak rozwiązywać najczęstsze szkolne problemy dotyczące nauki i funkcjonowania w grupie. A także pokazuje jak mądrze wspierać dziecko na drodze do dorosłości. Oswaja również strach przed nieznanym, który jak się okazuje często ma wielkie oczy.

      • „(Nie)grzeczni” M. Bajko, M. Janiszewska to niewielka książeczka, którą czyta się bardzo szybko, niewielka, ale bardzo treściwa. Nie znajdziecie w niej mentorskiego tonu, ale humorystyczne przykłady, które pokazują (nie)grzeczne zachowania naszych dzieci z zupełnie innej perspektywy – dziecięcej perspektywy. Znajdziecie w niej również informacje o etapach rozwojowych dziecka. To książka z której możemy się nauczyć lepiej rozumieć zachowania naszych maluchów, ponieważ może się okazać, że to, co niegrzeczne nie zawsze takie jest, gdy bliżej się temu przyjrzymy. Często to, co nie podoba nam się w dziecięcym zachowaniu okazuje się adekwatne do wieku. Książka dedykowana jest dla rodziców dzieci do lat 6.

      • „Duński przepis na szczęście” J. Alexander, I. Dissing Sandahl to książka, w której pokazany jest duński styl wychowania, a nie wiem czy wiecie, że Dania od 40-lat uchodzi w rankingach za kraj, w którym mieszkają najszczęśliwsi ludzie na ziemi! Dlaczego warto przeczytać tą książkę? Choćby dlatego, że można zobaczyć macierzyństwo przez inne okulary, pełne pozytywnego podejścia do życia, które wpajane jest duńskim dzieciom od urodzenia. Podejście ukierunkowane na swobodę w poznawaniu świata i hygge, czyli rodzinne ciepło. Więcej na temat tej książki możecie przeczytać w jednym z moich wcześniejszych wpisów, który znajdziecie TUTAJ.

    Te cztery książki oprócz „Pozytywnej dyscypliny” Jane Nelsen, o której pisałam TUTAJ to moje rodzicielskie „must read”, żeby nie użyć „brzydkiego” określenia kanon lektur obowiązkowych każdego rodzica. 😉

    Książka (nie)przypadkowa

    „Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń” N. Vujicic to kolejna książka, którą przeczytałam w 2017 roku. Książka zupełnie przypadkowa, ponieważ sięgnęłam po nią będąc z synkami w bibliotece. Gdy bibliotekarka spytała czy nie biorę nic dla siebie poczułam się wywołana do tablicy, mimo iż właśnie czytałam inną książkę. Przeglądając półki zobaczyłam na okładce jednej z nich człowieka, którego kiedyś widziałam oglądając jedną z konferencji TEDX. Nick Vujicic, bo o nim mowa, to człowiek, który urodził się bez rąk i nóg. Książka zupełnie przypadkowa okazała się nieprzypadkowa. Czytając historię człowieka, który mimo niewyobrażalnych ograniczeń surfuje na desce, pływa i podróżuje po świecie, aby przekazywać ludziom wiarę w to, że mogą i potrafią pokonać życiowe trudności zmienia się spojrzenie na świat i jego problemy. Jeśli wydaje Ci się, że jest Ci źle to przeczytaj ją koniecznie, bo może dać Ci ona ogromną siłę i wiarę w sens.

    Motywacja

    A jeśli szukacie motywacji do działania to możecie sięgnąć po książkę B. Tracy „Nie tłumacz się, działaj! Odkryj moc samodyscypliny.” Człowieka, który przeszedł drogę od robotnika do biznesmena, a wszystko dzięki ciężkiej pracy. Jak sam twierdzi „Nieważne kim się urodziłeś, ważne, kim chcesz zostać”. To książka o tym, że każdy z nas może wiele osiągnąć, a to, co nam się uda zależy tylko od nas samych i naszego wkładu pracy. To od nas zależy czy zabierzemy się do działania już dziś czy po raz kolejny odeślemy nasze plany na wyspę zwaną „Kiedyś”. Książka w mojej ocenie warta przeczytania, choć nie z wszystkimi założeniami, jako mama, jestem się w stanie zgodzić.

    Plany książkowe na 2018 r.

    Co jakiś czas dopisuję nowe pozycje do mojej listy książek do przeczytania. W tym roku zaczynam od „Autentyczność przyciąga” Anny Piwowarskiej, a potem jeszcze m.in.:

    • „Włam się do mózgu” R. Kotarski – książka o tym jak uczyć się efektywniej, którą z pewnością zrecenzuję na blogu,
    • „7 nawyków skutecznego działania” S. R. Coveya – bardzo dobra książka o tym, jak zmieniać swoje nawyki, której nie udało mi się skończyć, ale bardzo chciałabym do niej wrócić,
    • „Lepiej. 21 strategii, by osiągnąć szczęście.” G. Rubin,
    • „Jak zostać Panią Swojego Czasu. Zarządzanie czasem dla kobiet.” O. Budzyńska,
    • „Rodzicielstwo przez zabawę” L. Cohen ponieważ kreatywne pomysły przy dzieciach potrafią bardzo ułatwić życie i spodziewam się, znaleźć ich tam kilka,
    • „Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały? Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” A. Faber, E. Mazlish

    Na mojej liście mam jeszcze kilka innych książek, ale po wymienione wyżej chciałabym sięgnąć w pierwszej kolejności. Mam nadzieję, że w tym roku uda się przeczytać więcej, np. 1 książkę miesięcznie, ale zobaczymy. 🙂

    A może mogłabyś mi polecić jeszcze inne książki, które znajdują się na Twojej liście „must read”? Chętnie się zainspiruję. 🙂 Podziel się proszę w komentarzu.

     

    Dodaj komentarz

    1 Komentarz do "Co czyta mama – podsumowanie książkowe minionego roku"

    Powiadom o
    avatar
    1000
    Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
    Olga
    Gość

    Właśnie podpowiedziałaś mi kilka kolejnych tytułów do przeczytania. Sama jestem właśnie po lekturze „Dobra relacja. Skrzynka z narzędziami dla współczesnej rodziny”. Ostatnio jakoś tak cały czas na czytanie zajmują mi pozycję z zakresu psychologii i pedagogiki.