• Wywiad
  • Hiszpańskie macierzyństwo oczami polskiej mamy

    Hiszpańskie macierzyństwo, jakie jest? Czy matka Polka różni się od matki Hiszpanki, jak Hiszpanie wychowują swoje dzieci i czego mogłybyśmy się nauczyć od siebie nawzajem? O tym w bardzo ciekawej rozmowie z Magdaleną Chodą Neumann – polską mamą mieszkającą w Hiszpanii.

     

    Mama Space: Jak to się stało, że trafiłaś do Hiszpanii? Dlaczego właśnie tam? Opowiedz nam proszę swoją historię i ile ona już trwa?

    Magdalena Choda: Do Hiszpanii trafiłam dzięki pracy mojego taty. Były to lata 90-te. Wtedy potrzebne były jeszcze wizy. To była moja pierwsza podróż na “zachód”. Potem praktycznie co roku spędzałam w Hiszpanii 2-3 miesiące. Na stałe natomiast przeprowadziłam się w 2003 roku, zaraz po skończeniu studiów, czyli prawie 15 lat temu. Po przyjeździe złożyłam papiery na studia doktoranckie na Uniwersytecie w Oviedo i tak już zostało. Aktualnie mieszkam w niewielkim Pueblo, blisko Barcelony.

     

    MS: Jak wygląda twoje hiszpańskie życie? Jacy są Hiszpanie i ich kraj?

    M.Ch.: To jest chyba jedno z najtrudniejszych pytań. Spróbuję na nie odpowiedzieć, ale pewnie nie będę obiektywna. Zacznę od tego jaka wg mnie jest Hiszpania. Przede wszystkim bardzo duża i bardzo zróżnicowana. Ktoś kto był w Barcelonie opowie całkiem coś innego niż osoba, która zwiedzała Malagę, Sewillę czy A Coruñę. Od klimatu, poprzez jedzenie, sposób ubierania się czy język. Do tego można zaobserwować swoisty patriotyzm lokalny.

    Jacy są Hiszpanie? Bardzo różni. To chyba tak jak wszędzie. Znasz ludzi bardziej lub mniej otwartych, przyjaznych czy skrytych. Gdybym jednak miała się pokusić o generalizację, to myślę, że Hiszpanie są bardziej otwarci, jeśli chodzi o tematy uważane trochę za tabu, np. homoseksualizm. Lubią i potrafią się dobrze bawić, najczęściej na lokalnych fiestach. Lubią też wychodzić w weekendy do knajpek, wypić drinka czy piwo, po prostu spotkać się z przyjaciółmi. Są głośni i gadatliwi. Mają problemy z nauką języków obcych, choć ostatnio ta tendencja ulega zmianie. Są rodzinni. Gdy tylko jest taka możliwość posiłki się celebruje. Wszyscy domownicy zasiadają przy stole i jest to wspólny czas. W gruncie rzeczy lubią tradycję. Tak jak wcześniej wspomniałam, są to absolutnie moje prywatne odczucia.


    Picos de Europa fot. M. Choda

    MS: Porozmawiajmy o Twoim macierzyństwie. Jak wygląda w Hiszpanii opieka nad kobietą w ciąży i poród? Czy podobnie jak w Polsce czy są jakieś różnice?

    M.Ch.: O tym, że będę mamą dowiedziałam się w Polsce. Byłam wtedy z wizytą u mojej siostry. Radość była ogromna dla całej naszej rodziny.

    Jeśli chodzi o opiekę to w sumie niewiele jest spotkań z ginekologiem, większość raczej z położną (po hiszp. matrona). Przeprowadzane badania, jak i ich terminy, są bardzo podobne jak w Polsce. Oczywiście można się zdecydować na opiekę prywatną. Wiele osób ma prywatne ubezpieczenia, płaci stałą miesięczną kwotę i ma dostęp do lekarzy specjalistów w prywatnych gabinetach. Ja korzystałam z obu równolegle. Jednakże w przypadku ciąży nie dostrzegłam wielkiej różnicy między opieką państwową i prywatną. Moża za wyjątkiem obsesji jednej z lekarek na punkcie wagi. Absolutnie nie można było za dużo przytyć. Jeśli tak się działo pani doktor od razu kazała stosować dietę.

    W czasie ciąży dostaje się książeczkę ciąży. Tam położna notuje wszystkie wyniki badań, pomiary etc. W czasie wszystkich wizyt i badań ciężarnej może towarzyszyć jedna osoba. Partner może również towarzyszyć kobiecie podczas porodu i ojcowie często z tej możliwości korzystają.

    Na poród zdecydowałam się w klinice prywatnej, choć wiele osób mi odradzało. Dlaczego? Otóż w przypadku Oviedo, gdzie rodziłam, szpital państwowy jest świetnie wyposażony, lepiej nawet niż prywatny. Moja decyzja była spowodowana możliwością porodu z moją ginekolog. W szpitalu państwowym nie miałam takiej możliwości, gdyż rodzi się tam z lekarzem, który akurat jest na dyżurze.

     

    MS: Jak wygląda hiszpańskie macierzyństwo? Czy jest tam urlop, macierzyński, wychowawczy lub coś podobnego i ile trwa?

    M.Ch.: Urlop macierzyński trwa, o ile się nie mylę i nie było zmian, 42 dni. 14 dni więcej w przypadku ciąży mnogiej, samotnego rodzica etc. Potem mamy wracają do pracy, a dzieciaczki lądują w żłobkach. Mamy, które karmią piersią, mogą pracować jedną godzinę krócej. Ojcom przysługiwały 2 tygodnie, ale od nowego roku chyba to się zwiększyło do czterech. Najczęściej mamy nie wykorzystują zwykłego urlopu i łączą go z urlopem macierzyńskim, żeby zostać dłużej w domu. Potem wracają do pracy, bo nie mają za bardzo innego wyjścia. Jest możliwość wzięcia bezpłatnego urlopu wychowawczego z możliwością powrotu do pracy, jeśli pozostawione stanowisko nie zostanie zlikwidowane. To wszystko zależy od firmy, stanowiska, przepracowanego czasu pracy etc.

     

    MS: Czy zauważyłaś jakieś różnice pomiędzy mamami w Polsce i Hiszpanii, jeśli chodzi o opiekę nad małymi dziećmi?

    M.Ch.: Większość mam pracuje, a dzieciaczki są w żłobkach, rzadziej z dziadkami lub opiekunkami. Żłobki, mam na myśli te państwowe, wcale do tanich nie należą. Miesięczna opłata to jakieś 300 euro. Rodzice wychodzą z pracy często około godz. 17-18. Dzieciaki chodzą spać po 21. To chyba największa różnica. Na ulicach trudno dostrzec mamy z dziećmi, a jest to bardzo powszechny widok w Polsce.

     

    MS: Czy polski sposób wychowania dzieci różni się od hiszpańskiego? Widzisz jakieś podobieństwa, a może różnice?

    M.Ch.: Wydaje mi się, że w Hiszpanii jest więcej luzu w wychowywaniu dzieci. O godzinie 23 możesz spotkać dzieciaki na placach zabaw, co w Polsce jest nie do pomyślenia. Z kolei noworodki możesz zobaczyć na plaży albo w hipermarkecie. Dzieciaki zabiera się praktycznie wszędzie, niezależnie od wieku. Nieraz widziałam dzieci odrabiające lekcje w barze, bo mama właśnie się spotkała z koleżanką na kawę.

    Generalnie jest tak, że po odbiorze dzieci ze szkół i przedszkoli (dzieci nigdy nie chodzą same po ulicach) rodzice lub opiekunowie idą z nimi na place zabaw. Placy zabaw jest mnóstwo i są w większości przystosowane dla maluszków i trochę starszych dzieci, często obie części są rozdzielone. U mnie przed domem jest plac zabaw z większą zjeżdżalnią i huśtawkami, a obok, ogrodzony plac dla maluszków z mniejszą zjeżdżalnią i piaskownicą. Wokół są ławki dla opiekunów, z całkowitym obłożeniem około godziny 17. Dzieci spotykają się ze sobą raczej na placach zabaw niż u siebie w domach, co jest ogromny plusem, bo spędzają dużo czasu na świeżym powietrzu.

    Majorka fot. M. Choda

     

    MS: Czy w Hiszpanii jest “moda” na karmienie piersią?

    M.Ch.: Ostatnimi czasy szalenie modne stało się karmienie piersią. Karmiącą mamę można spotkać wszędzie od metra po restaurację. Powstają grupy wsparcia. Mamy się spotykają i wzajemnie sobie pomagają.

    Natomiast, w moim odczuciu, bardzo szanuje się decyzje tych mam, które nie chcą karmić piersią. Pamiętam jak leżałam po porodzie i przyszła do mnie pielęgniarka pytając, czy będę karmiła piersią czy przynieść mi tabletki na zatrzymanie laktacji.

     

    MS: Czy jest coś czego polskie mamy mogłyby nauczyć się od Hiszpanek lub Hiszpanki od Polek w kwestii macierzyństwa?

    M.Ch.: Będzie to troszkę paradoks, ale myślę, że polskie mamy mogłyby nauczyć się od mam hiszpańskich większego luzu, a hiszpańskie mamy od polskich trochę większej dyscypliny. 🙂

     

    MS: Czyli jednak złoty środek! 🙂 A w jakim duchu Ty starasz się wychowywać swojego synka? Bliżej Ci do podejścia Hiszpanek czy jednak pozostajesz przy polskim duchu wychowania?

    M.Ch.: Tak naprawdę nie wiem jaki jest tak do końca polski duch wychowania. Nie miałam nigdy dzieci w Polsce. 🙂 Wraz z mężem staramy się wychowywać naszego synka “po naszemu”. Bardzo nam przypadła do gustu metoda Montessori. Urządziliśmy pokoik synka bazując właśnie na niej. Staramy się wprowadzić takie zasady, z którymi zgadzamy się oboje. Wcale nie jest to proste, bo dla mnie niektóre sprawy są oczywiste, a dla mojego męża nie.

    Najlepszym środkiem jest przegadanie tematu i osiągnięcie kompromisu. Ustaliliśmy na przykład, że ja do syna mówię po polsku, mąż po hiszpańsku, a w przedszkolu synek nauczy się katalońskiego. Unikamy serwowania kanapek na kolację, bo w Hiszpanii podaje się raczej ciepłe kolacje zimą, a sałatki, ryby etc. latem. To są niby takie małe rzeczy, ale w zgodnym funkcjonowaniu rodziny stają się szalenie ważne. Ustaliliśmy także, że oboje z mężem potrzebujemy czasu dla siebie. Nazywamy to “czasem dla dorosłych”. Chcemy po prostu razem zjeść kolację, porozmawiać, obejrzeć serial czy film. Dlatego około godziny 20 nasz synek jest kładziony do łóżeczka w swoim pokoju. Ma czas na wyciszenie się, pooglądanie książeczek, aż w końcu zaśnie.

     

    MS: Czy hiszpańska mama może liczyć na jakieś wsparcie ze strony Państwa?

    M.Ch.: Pomocy od Państwa jest niewiele. Mogą na nią liczyć osoby bardzo ubogie czy samotne matki. Wszelkie dotacje na sprawy socjalne zostały w ostatnich latach dość ograniczone.

    Niektóre z regionów zapewniają dodatkową pomoc. W Katalonii rodzice mogą się starać o dotację, która nie jest przewidziana na przykład w Galicji.

     

    MS: W jakim wieku dzieci idą do przedszkola i jak wygląda edukacja przedszkolna? Ile lat mają hiszpańskie dzieci, gdy idą do szkoły?

    M.Ch.: Tak jak wspominałam już wcześniej większość dzieci jest zaprowadzana do żłobków czyli guarderiasMiędzy żłobkiem a podstawówką, czyli w wieku 3-6 lat dzieci rozpoczynają edukację w odpowiedniku naszego przedszkola, który często mieści się w szkole. Stąd wszyscy mówią, że dzieciaczki chodzą do szkoły. Podsumowując w Hiszpanii mamy:

    • educación infantil primer ciclo, wiek 1-2 lat, czyli nasz żłobek,
    • educación infantil segundo ciclo, wiek 3-6 lat, czyli nasze przedszkole, ale dzieciaczki często uczęszczają do budynku szkoły,
    • educación primaria, wiek 6-12 lat, czyli nasza podstawówka,
    • educación secundaria, wiek 12-16 lat.

    Szkolnictwo jest obowiązkowe od 6 do 16 roku życia. Tego etapu jeszcze nie przechodziłam, bo mój synek ma dopiero 2 lata, ale z tego co wiem praktycznie wszystkie dzieci rozpoczynają edukację szkolną właśnie w wieku trzech lat.

    W Hiszpanii istnieją trzy rodzaje szkół: państwowe, prywatne i concertadas, czyli coś pomiędzy tymi dwiema z dotacją państwową. Szkoły prywatne i concertadas są często prowadzone przez księży lub zakonnice. W tych szkołach dzieci noszą mundurki.

    MS: Bardzo dziękuję za rozmowę. 🙂

    Magdalena Choda Neumann – samica alfa, doktor biologii, mama na obczyźnie, blogerka, pasjonatka rękodzieła, języka i kultury hiszpańskiej (walki z bykami wykreślić), założycielka Inkubatora Kijanek (www.inkubatorkijanek.pl), w sieci występująca pod pseudonimem McDulka (www.mcdulka.com).

     

    A tutaj rękodzieło McDulki:

    Dodaj komentarz

    1 Komentarz do "Hiszpańskie macierzyństwo oczami polskiej mamy"

    avatar
    1000
      Subscribe  
    najnowszy najstarszy oceniany
    Powiadom o
    Magda Mamit
    Gość

    Wow! Nie jestem mamą, ale przeraził się jak wygląda temat wynagrodzenia na macierzyńskim w Anglii. Gdzie te benefit ha ha ha Po przeczytaniu wywiadu z Madzia , widzę że Anglia nie jest odosobniona 🙂