• Mamy zdanie
  • Akcja nocnik, czyli jak się pozbyć pieluchy

    Temat wielokrotnie poruszany, o którym już bardzo wiele napisano, a mimo to nieustannie spędza sen z powiek kolejnym pokoleniom matek – jak odpieluchować dziecko? Postanowiłam dorzucić do niego swoje trzy grosze i podzielić się moim dwukrotnym doświadczeniem w tym temacie.

    Z utęsknieniem czekasz na dzień, w którym wyjdziesz z pieluch? Patrzysz tęsknym okiem w stronę dzieci, które już „to” potrafią? Zastanawiasz się dlaczego Twoje dziecko ucieka na widok nocnika? Spokojnie! Jest na to jedna złota rada, która sprawdza się nie tylko w kwestii odpieluchowania, ale również wychowania – C I E R P L I W O Ś Ć! Myślisz sobie łatwo powiedzieć! Jednak im szybciej zrozumiesz, że to nie jest Twoja wychowawcza porażka, a jedynie niegotowość Twojego dziecka, tym lepiej dla Ciebie i dla niego.

    Właściwy moment

    Jeśli zastanawiasz się kiedy jest ten właściwy moment to powiem Ci, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Większość dzieci zaczyna korzystać z nocnika mniej więcej  w drugim roku życia. Wiek, o którym mówi się, że dziecko jest gotowe do nauki sikania to okres pomiędzy 18 a 24 miesiącem życia. Jest to jednak wiek uśredniony, co oznacza, że są dzieci, którym udaje się nabyć tą umiejętność wcześniej i takie, które nauczą się tego po 24 miesiącu życia. Wiek ok. 3 lat często uznawany jest za tzw. „deadline”, czyli wiek, w którym większość dzieci potrafi już korzystać z nocnika. Po tym czasie warto skonsultować się z pediatrą.

    Kiedyś było inaczej

    Dawniej, gdy nie było pieluch jednorazowych tylko tetrowe, dzieci uczyły się sikania do nocnika wcześniej. Spowodowane to było tym, że odczuwały one większy dyskomfort, dyskomfort jak śmiem twierdzić występował też zapewne u matki, która musiała je prać! 😉 W tej sytuacji obie strony były jakby mocniej zmotywowane.

    Jak ja to zrobiłam

    Mój pierwszy syn nie należał do dzieci, które jakoś szczególnie wcześnie wołają „siku!”, choć pamiętam, że gdy miał niespełna rok udało mu się, po raz pierwszy, zrobić to brązowe „coś” do nocnika. Byłam dumna, że tak wcześnie załapał o co chodzi! Jednak wkrótce okazało się, że był to czysty, no może jednak nie aż tak czysty ;), ale przypadek. Na następną taką sytuację przyszło poczekać dobrych kilka miesięcy.

    Żaden z moich synów nie bał się siadania na nocnik i to był duży plus, dlatego też stosunkowo wcześnie, bo przed pierwszym rokiem życia, zapoznawali się z nocnikiem. Dawałam im go do zabawy, czasem siadali na nim w ubraniu. Gdy mieli ok. półtora roku sadzałam ich na nocnik, aby się wysikali, ale często była to loteria, czasem się udało, czasem kończyło się na siedzeniu i zabawie. Obaj synowie nie wołali siku mając już ok. 2 lat, wtedy starałam się już dość regularnie sadzać ich na nocnik, aby wyrobić nawyk i żeby, jak to się mówi, „załapali” o co chodzi. Po jakimś czasie zaczęło to przynosić efekty w postaci tego, że pieluchy coraz częściej były suche. I choć nadal nie wołali siku uznałam to za mały sukces i krok na przód.

    Gdy było już ciepło wychodziliśmy na dwór bez pieluchy i co jakiś czas (co pół godziny, czasem raz na godzinę) szłam w „krzaczki”, aby nie przegapić momentu. Zwyczajnie czuwałam za nich. To samo robiłam w domu. Oczywiście zdarzały się również niemiłe wpadki, zesikana podłoga, kanapa, krzesło, ale cóż trzeba to wliczyć w koszty wychowania dzieci. Nigdy nie robiłam synkom wyrzutów z tego powodu, bo to zwyczajnie nie była ich wina.

    Tak doszłam do etapu, gdy pieluchy zakładałam już tylko na noc i na drzemkę, a w dzień zakładaliśmy majteczki i sikaliśmy co jakiś czas. Ten etap trwał dość długo. Potem przyszedł czas, gdy czasem zawołali, a czasem tak zajęli się zabawą, że zapominali. Starszy syn zaczął samodzielnie i w pełni świadomie komunikować swoje potrzeby fizjologiczne przed 3  rokiem życia, młodszy podobnie. Jedni powiedzą późno, ale odpowiem na to, że nie braliśmy udziału w zawodach pod tytułem: „kto wcześniej ten lepiej”. Nie było u nas presji, spokojnie czekałam, aż moje dzieci same do tego dojrzeją i obserwowałam sygnały, które mi dawali.

    Jak nie należy tego robić

    Czego moim zdaniem należy unikać podczas nauki korzystania z toalety? Przymuszania do siadania na nocnik, porównywania do innych dzieci, krytykowania, karcenia za to, że dziecko nie zdążyło na czas i nie zawołało. Dzieci naprawdę nie robią tego złośliwie! Im większy opór, tym bardziej warto poczekać aż dziecko będzie gotowe!

    Co możesz zrobić

    Jeśli Twój maluch boi się nocnika poczekaj i spróbuj za jakiś czas, może okazać się, że lęk sam minie. Pozwól dziecku stawiać nocnik tam, gdzie czuje się bezpiecznie, ubikacja nie zawsze jest takim miejscem. Naukę tego, że swoje potrzeby należy załatwiać na osobności i za zamkniętymi drzwiami warto zostawić na później. Czasem zdarza się i tak, że dziecko, które „załapie” o co chodzi z sikaniem po jakimś czasie znowu jakby zapomina lub zniechęca się do nocnika, by potem na nowo zacząć sygnalizować swoje potrzeby.

    Zbędne i niezbędne gadżety

    Jeśli chcesz rozpocząć naukę sikania do nocnika uważaj na… grające nocniki! Osobiście zaczęłabym od zwykłego najprostszego nocnika. Dlaczego? Znam przypadek dziewczynki, która po wypróbowaniu takiego grającego „sprzętu”, który grał w nagrodę, gdy coś do niego wpadło, przestraszyła się. Efekt był taki, że na długi czas zniechęciła się do siadania na nocnik, choć wcześniej była nim żywo zainteresowana. Nadmiar bodźców, czy to słuchowych czy wzrokowych, płynących z nocnikowego sprzętu może spowodować, że dziecko nie skupi się na sikaniu tylko na zabawie.

    Są również gadżety, które mogą się okazać przydatne w okresie nauki korzystania z toalety. Warto zaopatrzyć się np. w ochronny pokrowiec na materacyk czy na większy materac, jeśli dziecko śpi już w dużym łóżku. Do samochodu możemy zakupić ochraniacz na fotelik samochodowy. Czasem pomocna może się okazać również książeczka, która w prosty i przystępny sposób przybliży dziecku temat korzystania z nocnika.

    Możemy się również bawić z naszym maluchem np. zakładając misiowi pieluchę, a następnie ściągając ją i udając, że misiu sika. W nauce sikania pomocne bywa również starsze rodzeństwo! 🙂 Młodsze dzieci uwielbiają naśladować starszego brata czy siostrę i chętnie biorą z nich przykład. A jeśli nie masz starszego dziecka sama pozwól dziecku zobaczyć, że korzystasz z toalety i nie jest to nic strasznego.

    Na koniec pocieszę Cię, że nie znam dorosłego, który z własnej, nieprzymuszonej woli nosiłby pieluchy, więc jest nadzieja. 😉 Twoje dziecko, choć może jeszcze o tym nie wie, naprawdę chce się pozbyć pieluchy równie mocno jak ty! Tylko potrzebuje na to czasu i twojej cierpliwości. 🙂

    A może znasz inne skuteczne metody, o których nie napisałam w moim artykule? Podziel się proszę w komentarzu. 🙂

     

    Dodaj komentarz

    Bądź pierwszy!

    avatar
    1000
      Subscribe  
    Powiadom o