• Ciekawe miejsca
  • Nasze pierwsze chorwackie wakacje

    Wakacje w pełni i chociaż my urlop mamy już za sobą, to piękne wspomnienia nadal są w pamięci. W tym roku byliśmy po raz pierwszy w Chorwacji. Jak wyglądały nasze wakacje w wersji ekonomicznej. Na czym ona polegała? Co zwiedziliśmy i jakie wrażenie zrobiła na nas Chorwacja? O tym w dzisiejszym wpisie. 

     

    Od kilku lat jeździliśmy na wakacje nad polskie morze i nawet trafialiśmy z pogodą. Przynajmniej tak mi się wydawało. Owszem zdarzały się jeden czy dwa deszczowe dni, a te słoneczne niekoniecznie były ciepłe, woda w morzu też jakby lodowata, ale dzieciaki dawały radę. Jeśli dało się wyjść z pokoju to oznaczało, że jest pogoda. 😉

    Czara goryczy przelała się w zeszłym roku, gdy na spacer po plaży, zamiast letniej sukienki i kapelusza musiałam zakładać polar i softshell. Pomyślałam sobie: „To ma być lato?” Wtedy zamarzyły mi się wakacje jak z katalogu, tylko w nieco niższej cenie. 😉 Słońce, plaża, morskie kąpiele, letnia sukienka, kapelusz na głowie i zwiedzanie pięknych zakątków. Zero zimna, deszczu i modlenia się o to, żeby choć na chwilę pojawiło się słońce!

    Akcja organizacja

    Wiosną zdecydowaliśmy, że w tym roku pojedziemy do Chorwacji. Tyle o niej dobrego słyszałam, że tylko czekałam, aby zobaczyć to na własne oczy.

    Głównym organizatorem był mój mąż. 😉 Zaplanował cały wyjazd od strony nazwijmy ją formalnej. Zamówił apartament na booking.com, opracował trasę, przeliczył mniej więcej koszty. Moim zadaniem była logistyka, czyli pakowanie i… gotowanie, ponieważ jak już wspomniałam wybraliśmy wersję ekonomiczną.

    Wiedzieliśmy, że jedzenie w Chorwacji jest drogie, dlatego zrobiłam plan posiłków na cały okres pobytu. Zawekowałam kilka słoików z mięsem, aby nie spędzać długich godzin na gotowaniu. W końcu ja też jechałam na wakacje. 😉

    Początkowo przerażała mnie wizja pakowania, gdyż oprócz ubrań i innych niezbędników zabieraliśmy również rzeczy spożywcze. Jednak dzięki odpowiedniej organizacji i liście potrzebnych rzeczy wszystko poszło gładko.

    Podróż

    Jak pewnie wiecie do Chorwacji jedzie się długo. Mapa pokazywała nam ok. 12 godzin jazdy, ale wiadomo, że gdy jedzie się z dziećmi trzeba dodać jeszcze ze 2 na postoje, kryzysy, posiłki etc. Ze względu na chłopców podzieliliśmy drogę na dwa etapy i zamówiliśmy dodatkowy nocleg. To było dobre rozwiązanie. Drugiego dnia rano wypoczęci ruszyliśmy dalej, a po drodze odwiedziliśmy piękne miasto Zadar.


    Zadar


    Zadar


    Zadar

    Moje wrażenia

    Gdy dotarliśmy na miejsce potwierdziło się wszystko to, co dotychczas znałam z opowieści znajomych. Chorwacja to piękny kraj! Liczne zatoki, w których zacumowane są łódki, lazurowe ciepłe morze, przejrzysta woda, piękna przyroda, palmy, drzewa figowe, ośmiornice i rybki pływające u stóp. Naprawdę warto było jechać taki kawał drogi, żeby to zobaczyć. Do tego miasteczko, w którym mieszkaliśmy – Primosten – ma wyjątkowy klimat. Stare miasto położone jest na wysuniętym w morze cyplu, są tam urokliwe restauracje tuż nad brzegiem morza, wąskie uliczki, charakterystyczne okiennice i kwitnące krzewy. Powiem krótko – zakochałam się i chciałabym tam jeszcze wrócić!


    Primosten


    Primosten


    Primosten

    Ile to wszystko kosztuje?

    Do Chorwacji pojechaliśmy w połowie czerwca, czyli przed sezonem. Dzięki temu za bardzo ładny apartament z 2 sypialniami, 2 łazienkami, salonem i tarasem z widokiem na morze zapłaciliśmy mniej niż w lipcu czy sierpniu.

    Oprócz ceny było też wiele innych korzyści: mało turystów, spokój, niemalże puste plaże i idealna, jak dla mnie temperatura 30-32 stopnie. I tutaj może ktoś spytać, ale co z kamieniami na plaży? Zanim pojechaliśmy na wakacje trochę mnie martwił brak piaszczystej plaży, do której byłam przyzwyczajona nad Bałtykiem. Pomyślałam sobie: „cóż, nie można mieć wszystkiego, coś za coś”. Na miejscu okazało się, że wystarczy odpowiedni ekwipunek (buty do wody, kalimata) i kamienie nie stanowią żadnego problemu. Stwierdziliśmy nawet, że kamieniste plaże też mają jedną dużą zaletę, gdy wracasz do pokoju nie masz wszędzie piasku! 😉

    Jeśli jesteście ciekawe ile to wszystko kosztuje, już mówię. Po podsumowaniu wszystkich wydatków: apartament, paliwo, winiety, zakupy spożywcze na miejscu i oczywiście lody okazało się, że w ciągu 7 dni pobytu wydaliśmy tylko 1000 zł więcej niż podczas 10-dniowych wakacji nad Bałtykiem.

    Cena pokoju nad Bałtykiem, którą zazwyczaj płaciliśmy to ok. 60 zł od osoby za dobę, w Chorwacji ok. 67 zł. Przy czym nad polskim morzem obiady jemy na mieście i rezerwujemy zwykle jeden czteroosobowy pokój. W Chorwacji mieliśmy dla siebie 3-pokojowy apartament z kuchnią na wyłączność. Obiady zaplanowałam tak, aby nie spędzać więcej niż 30 minut na ich przygotowaniu, więc to też nie był problem.

    Niech mówią zdjęcia!

    Co udało nam się zobaczyć? Podczas 7-dniowego pobytu odwiedziliśmy Zadar, Split i wodospady Krka. Resztę czasu spędziliśmy na miejscu w Primosten kąpiąc się w morzu i odpoczywając na plaży. Udało nam się połączyć wypoczynek ze zwiedzaniem. Dzięki temu spędziliśmy wakacje tak, jak lubimy najbardziej.

    Zobaczcie jakie piękne miejsca udało nam się uchwycić w obiektywie!

     


    Primosten


    Primosten


    Primosten restauracja


    Primosten


    Primosten


    Primosten


    Wodospady Krka


    Wodospady Krka


    Split


    Split


    Split


    Split restauracja 🙂

    Nadal kocham nasze morze, nad które kiedyś z pewnością wrócimy, ale pokochałam również Chorwację. To były nasze najlepsze wakacje od kilku lat.

    A gdzie Wy spędzacie tegoroczne wakacje?

    Inne ciekawe miejsca możesz zobaczyć TUTAJ.

    Dodaj komentarz

    2 komentarzy do "Nasze pierwsze chorwackie wakacje"

    avatar
    1000
      Subscribe  
    najnowszy najstarszy oceniany
    Powiadom o
    Iza
    Gość

    Pięknie tam 😍😍😍